UczymyOnline - W 2020 stawiam na personalizację szkoleń
W 2020 stawiam na personalizację programów edukacyjnych

W 2020 stawiam na personalizację programów edukacyjnych

Od dłuższego czasu chodziła za mną myśl o całkowitym przemodelowaniu platformy kursów online. Jeszcze przed wakacjami zastanawiałam się nad wprowadzeniem zmian, ale postanowiłam, że nie będę działać impulsywnie, tylko dam sobie czas na przemyślenie paru kwestii i przetestowanie usługi, którą miałam w planie wdrożyć. Tak naprawdę przez ostanie 3 miesiące analizowałam różne problemy wynikające z prowadzenia kursów online, m.in. wprowadzenie usługi VIP, czy też pętla niekończących się aktualizacji w kursach online. Również mój udział w różnych programach online i postawienie się w pozycji kursanta utwierdziło mnie w przekonaniu, że już czas na zmiany.

Jeden pomysł do kosza, za to drugi do realizacji

Akademia Uczymy Online miała ruszyć 16 grudnia, gdyby nie fakt, że ją po prostu… skasowałam. Oczywiście świadomie. Nie oznacza to, że akademia znika z platformy. Wręcz przeciwnie. Wraca w całkowicie zmienionej postaci, w połączeniu z warsztatami i wsparciem VIP – będzie mieć charakter taki bardziej… mastermind’owy. Zastąpi prawie wszystkie produkty dostępne w sklepie Uczymy Online. Po prostu zdałam sobie sprawę z tego, że forma Akademii UO, którą miałam uruchomić wcześniej, niewiele różniłaby się od typowego kursu online ze wsparciem, tyle że w modelu subskrypcji. Brakowało mi czegoś, co sprawiłoby że ten model byłby bardziej zbliżony do tradycyjnej akademii. Poza tym mam świadomość tego, że nadal borykałabym się z problemami, z którymi prędzej czy później musiałabym się zmierzyć. Bardzo długo czaiłam się z wypuszczeniem Akademii UO i ostatecznie postanowiłam ją całkowicie odmienić, a przede wszystkim zmienić termin uruchomienia programu. Nie wiem co mnie natchnęło, żeby ustalić datę rozpoczęcia programu na tydzień przed przerwą świąteczną, a później wbijać się z kolejnymi zadaniami dla studentów w czasie ferii zimowych. Bardzo to było ‘przemyślane’, nie ma co…

Jak wygląda większość programów z subskrypcją i dlaczego mi ten model nie odpowiada?

Zwykle jest to program złożony z już istniejących kursów, materiałów dodatkowych, albo są to sukcesywnie (tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu…) dodawane nowe materiały do abonamentu. Wykupujesz abonament np. na 3 miesiące i w tym czasie otrzymujesz dostęp do określonej części materiałów. Jeśli chcesz otrzymać dostęp do kolejnych materiałów – przedłużasz ten dostęp. W międzyczasie trener może przeprowadzać jakieś sesje na żywo, np. dodatkowe warsztaty bądź Q&A. Nie zmienia to faktu, że większość pracy leży po stronie studenta. Trudno jest też weryfikować efekty jego pracy. Nie ma w tym nic dziwnego. Nie jest łatwo pracować z każdym uczestnikiem w trybie 1 na 1 przy założeniu: masowa sprzedaż i tani abonament. Zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku trudno jest uniknąć chaosu. Kursy online to zwykle samodzielne programy, które niekoniecznie się zazębiają. Z kolei sukcesywnie dodawane materiały musiałyby być również przygotowywane w taki sposób, aby stanowiły przedłużenie/uzupełnienie programu. Myślę sobie nawet, że program edukacyjny mógłby być jak checklista dla pilotów. Osobna procedura dla startu, lądowania i każdego zdarzenia, jakie może zajść w trakcie lotu. W większości wypadków pilot nie musi zastanawiać się jakie podjąć działanie – od tego jest dobrze ułożona i przetestowana checklista. Wykonuje poszczególne zadania, oczekując konkretnego efektu. Może to nie jest adekwatne porównanie dla kursów online. W końcu student nie pracuje w warunkach takiego stresu jak pilot, który nie ma czasu na zastanawianie się i analizowanie sytuacji. Myślę jednak, że taki skompresowany i poukładany program edukacyjny, z możliwością bezpośredniej weryfikacji działań, mógłby znacząco wpłynąć na efekt końcowy.

Tradycyjna forma kursów online

Układając kalendarz edukacyjny 2019/2020 poszłam typową ścieżką ‘kursoonlajnową’, a więc instrukcje wideo, materiały dodatkowe + support. W podobnym stylu miał być utrzymany program subskrypcyjny w Akademii. W międzyczasie zauważyłam, że klienci potrzebują większego wsparcia w danym temacie, więc uruchomiłam usługę VIP. Wypuszczenie kalendarza przed zakończeniem realizacji usługi VIP to był z mojej strony dość ryzykowny krok. Usługa VIP + kurs online stworzyła mi prawie idealne środowisko prowadzenia kursów online, ale też odkryła 2, a nawet 3 kolejne problemy do rozwiązania.

  • Po pierwsze, pracując w takim modelu, w którym poświęcam swój czas, muszę znacząco podnieść cenę takiego produktu. Nie każdy może sobie pozwolić na jednorazowy większy wydatek.
  • Po drugie – nawet jeśli przerzucę na siebie wszystkie kwestie techniczne związane z budowaniem platformy (usługa VIP), to i tak klient może potrzebować pomocy w zbudowaniu swojego kursu.
  • Po trzecie, klienci często pytają o tematy wykraczające poza tematykę kursów. Do tej pory działałam tak, że po prostu dokładałam kolejne lekcje do kursu. W ten sposób z 6h kursu o budowaniu platformy zrobiło się 11h. Obłęd. Do jednego z kursów dołożyłam lekcję o materiałach Tin Can API & SCORM, ale ile tak naprawdę osób będzie tworzyć materiały w tym formacie? Z pewnością niewiele. Poza tym ledwo skończę obrabiać dany materiał, a okazuje się, że 90-ty, 125-ty i 145-ty odcinek kursu potrzebuje aktualizacji.

Czy da się to wszystko jakoś pogodzić?

Idealny model nie istnieje, ale stosując kilka technik jednocześnie można w pewien sposób zadowolić obie strony. Rozwiązaniem problemu nr. 1 jest poniekąd model subskrypcyjny. Klient nie płaci od razu całej wymaganej sumy, ale może ją uiścić w ‘ratach’. To jest akurat łatwe do zrealizowania, gdyż na rynku technologii abonamentowych jest sporo rozwiązań do wyboru. Drugi i trzeci problem jest bardziej złożony, ponieważ trzeba w taki sposób ułożyć materiał, aby klient wiedział dokładnie co ma zrobić, w jakiej kolejności, następnie wdrożyć w życie i wyciągnąć wnioski. Jednocześnie trzeba w taki sposób dawkować treści, żeby nie przeładować całego programu masą materiałów.

Model najbliższy mojemu ideałowi, to model warsztatowy. Warsztaty na żywo nie są może idealne dla osób zabieganych i zapracowanych. Doskonale o tym wiem, gdyż na 16 webinarów, na które się zapisałam w 2019, na żywo uczestniczyłam zaledwie w dwóch! Jednak z tej formy przekazywania wiedzy uzyskujemy pewne korzyści:

  • po pierwsze: klient otrzymuje zawsze aktualną i wyselekcjonowaną porcję wiedzy,
  • po drugie: warsztat można nagrać do późniejszego odtworzenia, student będzie mieć do niego dostęp, a w razie czego można zaplanować dodatkową sesję Q&A,
  • po trzecie: warsztat daje możliwość reagowania na zapytania studentów, natychmiast dostajesz feedback odnośnie poprowadzonej sesji (przy następnych zajęciach wiesz już co masz zmienić / dodać / poprawić)
  • po czwarte: prowadzenie sesji w sposób cykliczny pozwoli regularnie zastępować stary materiał najnowszym.

Tutaj może się pojawić problem z jakością nagrania sesji prowadzonej na żywo, ale w tym wypadku można zadbać (a nawet trzeba..) o tzw. nagrywanie offline. Przy planowaniu sesji na żywo trzeba też wziąć pod uwagę nieprzewidziane sytuacje jak: choroba, brak prądu, problem z dostępem do Internetu itp. Można się jednak przygotować na takie sytuacje i założyć np. 2-3 terminy. Jest jeszcze jeden aspekt prowadzenia Akademii w trybie warsztatów online, a mianowicie brak możliwości udostępnienia całości materiału. Klienci muszą czekać na kolejne sesje na żywo, bądź nagrania. Skoro jednak studenci w tradycyjnym szkolnictwie chodzą na zajęcia i stopniowo realizują materiał, to dlaczego nie miałoby się to sprawdzić w świecie online? Przetestowałam obie formy udostępniania materiału: kurs, który jest dostępny w całości dla studenta bądź w tzw. trybie stopniowego uwalniania treści. Wskaźnik kończenia kursów w trybie stopniowego uwalniania treści był zdecydowanie wyższy, niż w przypadku dostępu do całości materiału. Dlatego ten problem w kontekście prowadzenia warsztatów na żywo nie powinien nikomu spędzać snu z powiek.

A co z tematami pobocznymi?

Warsztaty to jedno. Pozostaje jeszcze kwestia instrukcji, tematów specjalistycznych i pierdółkowatych. Nie wszystko da się tak szczegółowo wyjaśnić w trakcie pojedynczego warsztatu, czy też cyklu warsztatów. Z drugiej strony wpychanie wszystkiego do programu może sprawić, że będzie przeładowany i zaśmiecony informacjami, których nie potrzebują wszystkie osoby, dołączające do programu. Ten problem można rozwiązać budując bazę wiedzy ‘poza programem’, ale zabezpieczoną tym samym mechanizmem dostępu co cały program. Wystarczy zalinkować do odpowiednich materiałów w bazie. Kto będzie potrzebować skorzysta, pozostałe osoby nie będą się przedzierać przez materiały, których nie potrzebują.

W ten sposób można znacząco odchudzić program i skoncentrować się na najważniejszych tematach. Nawet jeśli do programu dołączą osoby z różnym poziomem wiedzy w danym temacie, mogą ją uzupełnić korzystając z biblioteki instrukcji.

Laboratorium testowania rozwiązań

No i na koniec jedna z ważniejszych rzeczy, które miałam w planie wdrożyć, ale kompletnie nie wiedziałam gdzie to wcisnąć. Zależało mi na tym, żeby student miał okazję zapoznać się/dotknąć technologii zanim zdecyduje się jej użyć. Co innego jest oglądać na ekranie jak coś fajnie wygląda, a co innego sprawdzić w praktyce działanie danego oprogramowania. Za sobą mam już przetestowane m.in. oprogramowanie Open Meetings – być może warsztaty zostaną zrealizowane właśnie za pomocą tego oprogramowania? Będzie także demo BigBlueButton (soft do telekonferencji), dema LMS (LearnDash, LearnPress, TutorLMS, WPLMS i Moodle). Za bardzo nie wiem jak nazwać ten moduł, więc póki co nazywam roboczo Lab’em do testów. Jak masz jakiś fajny pomysł na określenie tego modułu – chętnie przygarnę 🙂

Nie mam zamiaru mądrzyć się i przekonywać, że to najlepsza metoda na edukowanie online. Znam siebie i wiem, że jeszcze nie raz będę zmieniać i dopasowywać technologię do uzyskiwania jak najlepszych efektów. Niemniej jednak program, który w moim odczuciu przynosi największą wartość, powinien działać w oparciu o 3 filary:

DOPASOWANIE

Program powinien być dopasowany do poziomu wiedzy i potrzeb grupy szkoleniowej, dlatego tradycyjne nagrania video przestały mi wystarczać. Wrzucając wszystkich do “jednego wora” sprawiamy, że klienci mogą się czuć przeładowani materiałem, bądź wręcz przeciwnie – czuć niedosyt.

WERYFIKACJA

Masowa sprzedaż gotowych kursów online sprowadza się do tego, że masz na platformie setki lub tysiące osób, z którymi nie masz żadnych relacji. Natomiast pracując w wąskiej grupie szkoleniowej masz możliwość zweryfikowania efektów uzyskanych przez poszczególne osoby i w rezultacie udoskonalania swojego programu edukacyjnego.

WDROŻENIE

Uwieńczeniem każdego projektu powinno być jego wdrożenie w życie. Jaki sens ma przyswajanie wiedzy, jeśli nie można jej nigdzie zastosować? Pracując w wąskiej grupie szkoleniowej masz możliwość przyśpieszyć proces wdrożenia poprzez udzielanie swojego osobistego wsparcia.

Czy warto szukać idealnego modelu prowadzenia kursów online?

Idealnego nie znajdziemy, ale musimy go co jakiś czas zmieniać i dopasowywać do aktualnych potrzeb klienta. Oczywiście są takie branże, w których nadal z powodzeniem będą królować kursy zautomatyzowane. Pytanie tylko jak długo? I czy warto ładować w taki model wszystkie swoje zasoby? No właśnie…

Wydaje mi się, i też czuję, że obecny kierunek jest tym właściwym. I chociaż nigdy nie wiemy do końca, czy gdzieś po drodze nie ugrzęźniemy, to jednak sam fakt zmiany sprawia, że widzimy sens w tym co robimy. Niech ten rok przyniesie Ci satysfakcję z prowadzonych projektów, realizowanych w zgodzie z Tobą i Twoimi wartościami 🙂

1 komentarz o “W 2020 stawiam na personalizację programów edukacyjnych”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Privacy Policy Settings