UczymyOnline - Moje początki z tworzeniem kursów online
Moje początki z kursami online

Moje początki z tworzeniem kursów online

Pierwszy raz zainteresowałam się tworzeniem kursów online w 2009 roku. Wiedziałam, że oprócz zbudowania treści kursu, ważna jest też platforma e-learningowa, bo dzięki niej właśnie kurs staje się “online”. Platformy e-learningowe nie były jakoś szczególnie popularne… w świecie darmowych LMSów królował Moodle i chyba tak naprawdę nadal króluje, jeżeli chodzi o środowisko akademickie. Ogólnie, mało kto traktował serio temat kursów online. Czy można czegokolwiek nauczyć online? Jeśli chodzi o tworzenie kursów online – jest to temat rzeka…

Ale wracając do Moodle…

Ten system wciągnął mnie na tyle, że zarejestrowałam domenę i uruchomiłam prostą platformę kursów online. Traktowałam ten projekt jako eksperyment. Miałam pracę etatową, życie rodzinne, więc na rozwijanie platformy mogłam poświęcić góra jedną, dwie godziny dziennie (późnymi wieczorami). Ten projekt z założenia nie miał być dodatkowym źródłem dochodu, więc nie myślałam ani o pozycjonowaniu platformy, ani o jakiejkolwiek formie reklamy. Pierwszy darmowy kurs dotyczył grafiki komputerowej. Umieściłam wszystkie materiały na platformie, ograniczyłam dostęp dla osób wyłącznie zalogowanych i przez jakiś czas tam nie zaglądałam. Głównie z braku czasu.

Gdy przyszła wiadomość o przedłużeniu domeny postanowiłam sprawdzić co się dzieje na platformie, odświeżyć “dizajn”, zrobić aktualizacje. Po zalogowaniu się na platformę prawie nie spadłam z krzesła. Na ten darmowy kurs zapisało się przeszło 1200 osób. Początkowo myślałam, że to może jakieś konta spamerskie, ale wszystkie były normalne (ludzkie). Ten projekt uświadomił mi, że kursy online mają przed sobą przyszłość i tylko kwestią czasu będzie wysyp kolejnych platform LMS.

Pierwszy płatny kurs…

dotyczył budowania motywów dla WordPress. Ponieważ nie miałam działalności gospodarczej nie mogłam oczywiście wystawić go na własnej platformie. Skorzystałam z zewnętrznej platformy, która umożliwiała sprzedaż własnych produktów osobom bez firmy. Zanim jednak zaczęłam na dobre reklamować swój kurs, zmienił się regulamin platformy i osoby nie prowadzące działalności gospodarczej, nie mogły dłużej nic sprzedawać. Z kursu stworzyłam e-booka i wystawiłam go na platformie self-publishingu. Po kilkudziesięciu sprzedanych sztukach platforma przestała istnieć, więc na jakiś czas dałam sobie spokój z kursami online. W międzyczasie powstało mnóstwo różnych kursów i kursików (głównie o zarabianiu), co trochę podważyło zaufanie do jakości sprzedawanych materiałów edukacyjnych.

Z Moodle na WordPress

WordPressa poznałam w wersji 2.9 (o ile dobrze pamiętam). Pierwszy blog, później kolejne strony, własne motywy i wtyczki. O WordPressie jako platformie do prowadzenia kursów online nikomu się jeszcze nie śniło. Aczkolwiek pierwsze nieśmiałe wtyczki powstawały już parę lat później. Nie mogły jednak dorównywać funkcjonalnością rozbudowanemu systemowi Moodle. Znając jednak potencjał silnika WP i szybki rozwój platformy, wiedziałam, że będzie to tylko kwestia czasu… Motywy dla sektora edukacyjnego na themeforest.net oraz wtyczki rozwijane przez firmy zajmujące się budowaniem stron na bazie WordPressa – to dopiero początek. Ostatecznie w 2014 roku przesiadłam się z Moodle na WordPress działając w oparciu o wtyczkę WPLMS, a następnie z LearnDash. Czy to oznacza, że wszystko będzie się kręcić wokół platformy WP? Niekoniecznie. Pomimo, że wygodnie mi się na nim pracuje, cały czas testuję też inne rozwiązania. Nie zamykam się wyłącznie na jeden konkretny system.

Tworzę kursy i uczę się z kursów

Aby jak najlepiej poznać rynek kursów online uczestniczyłam w różnego rodzaju darmowych i płatnych kursach. Najwięcej ciekawych technik i metod uczenia można znaleźć w zagranicznych kursach. Nie wszystko od razu trzeba wdrażać u siebie, ale warto podpatrywać co działa, a co nie. Testować i jeszcze raz testować. Sprawdzać, ile osób kończy kurs, która lekcja sprawia najwięcej kłopotu i od razu reagować. Od momentu kiedy stworzyłam swój pierwszy kurs, do momentu w którym znajduję się obecnie mogę stwierdzić jedno: tworzenia kursów online nie można traktować jako jednorazowego strzału. Kurs musi być stale dopasowywany do stale zmieniającej się rzeczywistości, w której technologia cały czas pędzi do przodu.

Pełna automatyzacja? Nie do końca

Pomimo, że jestem fanem automatyzacji wszystkiego co się da, to w przypadku kursów online mam pewne wątpliwości. Oczywiście, że kwestie techniczne związane z dostępem do kursu (zakładanie konta, płatności online) powinny być zautomatyzowane. Odnoszę jednak wrażenie, że niektórzy próbują również zautomatyzować kwestie związane z obsługą uczestnika już w trakcie trwania kursu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zwracam się o pomoc w konkretnej sprawie do autora kursu, a automat odsyła mnie do bazy pytań i odpowiedzi. To tylko prosty przykład, ale tego typu mechanizmów może być wiele.

Przyszłość kursów online

Gdzieś spotkałam się z określeniem, że kursy online to taka chwilowa moda. Świetny sposób na zarabianie pieniędzy bez wychodzenia z domu, pasywny dochód. Nie zgodzę się z tym określeniem, pod warunkiem, że nic(nikt) nie zepsuje tego rynku. Jeśli każdy będzie pracował nad rozwijaniem swojego kursu (nie myśląc wyłącznie o pomnażaniu zysków), to ten rynek ma szansę wybić się bardzo wysoko. Trudno też mówić o pasywnym dochodzie, jeśli trzeba stale pracować nad rozwijaniem kursu i reagować na zapytania uczestników kursu. Wszystko zależy od tego, czy traktujesz kursy online jako dodatkowe źródło dochodu, czy jest to 100% Twojego biznesu.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Privacy Policy Settings