UczymyOnline - Droga na skróty czy długofalowa strategia?
Droga na skróty czy długofalowa strategia?

Droga na skróty czy długofalowa strategia?

Świat produktów cyfrowych jest już na tyle duży, że tak naprawdę każdy może wejść na rynek ze swoim produktem online. Nie trzeba od razu startować z najwyższego pułapu, a produkt online nie musi być koniecznie unikatowy. Ważne, żeby był spójny z Tobą i z tym, jak na co dzień komunikujesz ze światem. Bywa tak, że czasami schodzimy z wcześniej obranej drogi, licząc że da się popędzić na skróty. Warto jednak zastanowić się, czy warto?

Często kierujemy się po prostu ogólnie panującymi trendami i modą. Gdy widzisz, że osoby z Twojej branży nagrywają kursy wideo, podświadomie czujesz, że tak samo powinieneś robić. Jeśli ktoś mówi Ci, że teraz jest czas webinarów i live’ów, mimochodem zaczynasz przeglądać strony ze sprzętem, porównujesz oferty dostawców systemów webinarowych. Gdy widzisz, że czyjaś platforma kursów online hula niczym udemy, odnosisz wrażenie, że nigdy nie dojdziesz do tego samego poziomu, więc stoisz w miejscu. I tak dalej… Można mnożyć tego typu przykłady. Nawet jeśli wcześniej miałeś jakiś plan na swój projekt, może niezbyt duży, ale był dobrze przemyślany, to przez takie bodźce ze świata nie tylko nie byłeś w stanie go dokończyć, ale nawet zacząć.

Koncentracja na tym, co działa

Jeśli utknąłeś i wydaje Ci się, że nigdy nie ruszysz ze swoim produktem online, spróbuj się po prostu “wyciszyć” na sygnały, które bombardują Cię z każdej strony. Wiem, że to trudne, ale ten stan wysoce podnosi produktywność i naprawdę może Cię przywrócić na właściwe tory.

Prosty przykład: w 2018 porzuciłam trochę blogowanie, ponieważ w dużej mierze zbierałam “sygnały” z zewnątrz. Blogowanie było częścią mojej przemyślanej strategii, która pozwalała mi pozyskiwać stały ruch z Google, a co za tym idzie – klientów. Wydawało mi się, że wszystko da się nadrobić płatną reklamą, ale nie oszukujmy się – bez nowych treści trudno jest zdobywać stałych czytelników. Podążanie za modą i trendami zostawiło ślad w postaci masy dodatkowego sprzętu i akcesoriów, które cierpliwie czekają, aż projekt dojrzeje do realizacji. Fakt – sporo testowałam nowych rozwiązań – i to akurat dobre, ale zejście ze wcześniej obranej ścieżki odbiło się trochę na pozycji strony w wyszukiwarkach. Jeśli jesteś moim stałym czytelnikiem z pewnością zauważyłeś, że w tym roku wróciłam do swojego rytmu 🙂

Nie chciałabym żebyś mnie źle zrozumiał… Nie jest niczym złym próbowanie nowych rzeczy. Wręcz przeciwnie. W biznesie online trzeba ciągle iść naprzód. Natomiast w moim przypadku złym pomysłem była próba wejścia w nowy temat, kosztem porzucenia działającej strategii. W końcu zrozumiałam, że wszystko można ze sobą pogodzić, pod warunkiem że swoje projekty odpowiednio rozciągnie się w czasie. Wiem, że taka postawa staje w sprzeczności z zasadą “działaj tu i teraz”. Ale nie chodzi to to, żeby zamknąć się w czterech ścianach i przez pół roku w ukryciu pracować nad swoim kursem. Lepiej tworzyć mniejsze projekty, badać rynek, a później na podstawie zebranych danych budować coś większego. “Cierpliwie do celu”, z naciskiem na słowo ”cierpliwie”.

Nie ważne jak długo, byle skutecznie

Przeczytałam ostatnio świetny artykuł na blogu Kasi Pszonickiej, który idealnie pokazuje jak ważna w życiu jest determinacja i wiara w swój projekt. Teraz odpowiedz sobie na pytanie: czy masz w sobie na tyle wytrwałości i determinacji, żeby tak jak Kasia pracować nad jednym projektem przez 3 lata? Większość z nas pewnie poddałaby się po kilku miesiącach, albo zaczęła pracować nad zupełnie czymś innym. Uważam siebie za osobę cierpliwą, ale nie wiem czy po roku pracy nie zaczęłabym patrzeć na swój projekt z obrzydzeniem. A co dopiero po kilku latach.

Często odnoszę wrażenie, że niektórzy wchodzą w rynek biznesu kursów online, ponieważ mają tzw. nóż na gardle. Utrata pracy, wypadki losowe w rodzinie, bądź wypalenie zawodowe. Mając wizję okrągłego 0 na koncie, a jednocześnie łechtani obietnicą szybkich i dużych zarobków w “onlajnie” zapominamy o tym, że biznes online to jednak w dalszym ciągu BIZNES. Nie ma tutaj drogi na skróty, wszystko trzeba sobie wypracować jak w tradycyjnym biznesie. A działanie pod presją na zasadzie: albo uda mi się w tym miesiącu odpalić projekt, a jak nie to świat się zawali – z pewnością nie doprowadzi nas do tego miejsca, w którym chcemy być.

Jeśli miałabym określić trzy rzeczy, które pozwoliły mi stanąć pewnie na nogach, na pewno wymieniłabym:

Opanowanie emocji

Serio. Nie podejmuj życiowych decyzji pod wpływem chwili. Nie rzucaj wszystkich dotychczasowych działań tylko po to, żeby w 100% poświęcić swój czas na realizację swojego nowego projektu. Nie bój się, nikt nie “sprzątnie” Ci pomysłu na kurs, jeśli w ciągu dwóch tygodni go nie wypuścisz. Może istnieć nawet kilkadziesiąt kursów w tym temacie, a i tak mogą się wszystkie świetnie sprzedawać. Często kupujemy dany produkt, bo po prostu kogoś lubimy. Co z tego, że uda Ci się w tak krótkim czasie wystartować ze swoim kursem, jeśli sprzedaż będzie marna, albo całkiem zerowa. Efekt będzie jeden – uznasz że ten cały “onlajn” nie działa i poczujesz się oszukany przez tych wszystkich, którzy twierdzą, że działa fantastycznie.

Określenie działań długoterminowych

Normalnym jest, że w życiu trafiają się różne niespodzianki. Nawet jeśli założysz, że coś zrealizujesz w danym terminie, wystarczy jedna sytuacja losowa, która wszystko przewróci do góry nogami. Musisz mieć jasno sprecyzowane działania na wypadek, gdy praca nad projektem przeciągnie się o kolejne tygodnie, bądź miesiące. Akademia Uczymy Online miała powstać już rok temu, a rusza dopiero pod koniec czerwca. Czy przez to świat się zawalił? No nie 🙂 Myślę, że dopiero teraz projekt dojrzał na tyle, żeby sprostać oczekiwaniom studentów. Ale to nie znaczy, że po drodze nic się działo. Można przecież realizować mikro projekty, zbierać feedback i na tej podstawie budować coś większego. Dokładnie tym torem szłam w kierunku uruchomienia Akademii UO. Metoda tzw. małych kroków.

Filtrowanie sygnałów ze świata

Nie przyjmuj wszystkiego co mówią “guru” Internetu za pewnik. Często nie znamy zaplecza ich działań, nie wiemy tak do końca jakie koszty (nie tylko finansowe…) musieli ponieść, aby znaleźć się w tym miejscu, w którym są obecnie. I też nie ma co ukrywać – po prostu niektóre osoby mają taką osobowość i charyzmę, że chce się ich słuchać godzinami 🙂 Takie osoby najszybciej osiągają sukces. Co z tego, że inni mogą mieć większą wiedzę i doświadczenie, skoro brakuje im tego “czegoś”, co porywa klientów. Nie ma gotowego planu, który zadziała dla każdego.

Pewne strategie trzeba dopasowywać do własnych predyspozycji. Musisz mieć poczucie, że działasz w zgodzie z samym sobą.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Privacy Policy Settings